Bullet Journal Wrzesień

Zaplanuj ze mną wrzesień

Wrzesień jest już prawie wśród nas. Właściwie, to rozpoczyna się jutro lolz. A wraz z wrześniem, nadchodzi szkoła. Nie wiem jak wy, ale ja się ani jakoś nie smucę, ani  za bardzo nie cieszę. Przez całe wakacje uczęszczałam na korepetycje z chemii, polskiego, matematyki i francuskiego. Miałam niby się jeszcze poduczyć biologii, ale no właśnie te „niby”. Chyba sama nie wierzyłam w to, że uda mi się wygospodarować czas i chęci (przede wszystkim chęci) do samodzielnej nauki. Gdybym mogła przenieść się do przeszłości, do początku wakacji, kopnęłabym młodszą o te dwa miesiące mnie i zagoniła do biurka, wyrwała telefon i dała książki od biologii. Do liceum idę albo na profil humanistyczny (j. polski, historia, WOS) albo właśnie na psychologiczny (j. polski, WOS, biologia). Także materiał z drugiej klasy ( anatomia człowieka)  nie zdążyłam w całości przerobić.

Do czego dążę? Postanowiłam, że w tym roku nie dość, że wyrobię się z całym materiałem, to jeszcze zrobię to na wysokim poziomie. I tu przychodzi mi z pomocą mój bullet journal, który wypełniam namiętnie od lipca. Niestety chociaż byłam konsekwentna w planowaniu dni, nie robiłam tego tak pięknie jak te wszystkie blogerki, którym bardzo dziękuję za inspiracje. Chodzi  przede wszystkim o kaligrafię. Oczywistą jest, że poza tą stałą częścią nie będzie mi się chciało bawić się w liternictwo, ale mogłam się chociaż trochę postarać, aby to jakkolwiek wyglądało. Nie maluję też jak Vincent Van Gogh, ale co szkodzi mi się pobawić odmienną od pisania formą ekspresji? Nic… no może ociupinkę lenistwo. Także zważywszy na to, że kiedyś bardzo dużo malowałam, a piszę coraz rzadziej, podjęłam się tego, czego już z samego założenia zrobić powinnam.

Motyw tego miesiąca został zainspirowany youtuberką Sami [link do mojej inspiracji] . Nie jest to przekalkowane kropka w kropkę, więc jestem z siebie niezwykle dumna.

Zaczynajmy!

Do stworzenia tego liska niezbędny się okazał poradnik „jak narysować lisa krok po kroku” z angielskojęzycznego bloga Autodesk SketchBook. Bardzo zachęcam do zapoznania się z tym postem, gdyż jest naprawdę obłędnie profesjonalny.

Czcionkę do tego miesiąca wybrałam z szerokiego asortymentu Font River oferującej kaligraficzne czcionki oznaczone przeróżnymi tagami, dzięki którym łatwo możemy znaleźć to, czego szukamy. Ja akurat poleciałam w klimaty retro z czcionką Hazel Deco

W tym miesiącu z góry wiem, iż jadę do Portugali jak możecie zobaczyć na obrazku powyżej. Już niedługo pojawią się posty ściśle związane z tą wycieczką i oczywiście tym jakże wspaniałym krajem (między innymi mój minimalistyczny bagaż).

Tu jest jedyny element, który przerysowałam od Sami, czyli ten cudowny lisek.  On też jest wzięty otchłani grafiki Google. I wiecie co ….nie ma w tym nic złego!

Na samej górze rozpisałam moją pracę nad nawykami. Mam tu takie nawyki jak:

  • mycie twarzy jedynie zimną wodą zaraz po przebudzeniu. Taka minimalistyczna pielęgnacja bardzo mi pasuje, zważywszy na to, że chyba w tym roku nie wyjdzie mi plan wstawania codziennie o 5:00.
  • picie ciepłej wody z cytryną na pół godziny przed śniadaniem. Póki co bardzo trzymam się tych trzydziestu minut po wypiciu. Co znaczy dokładnie to, iż zanim zjem biorę prysznic, ubieram się i przygotowuję posiłek. Wypijam ok 0,75 litra takiego napoju, więc nie mam problemu z niepochamowanym głodem, który zwykle rano miewam.
  • Ćwiczenia fizyczne, do których ostatnio nie mam serca i na siłowni bywam coraz rzadziej. Zastępując siłownie oczywiście ćwiczeniami w domu. Poza tym chciałabym wrócić do biegania, które sprawia mi ogromną frajdę.
  • Systematyczne nauka. Uczenie się jest moją mocną stroną no nie powiem, że nie…, ale tylko z tych przedmiotów, z którymi mam zamiar związać swoją przyszłość. Jednak jeżeli mam zamiar iść na studia, muszę zacząć dbać bardziej o oceny. Nie mówię, że cała wiedza matematyczna przyda mi się na studiach humanistycznych, ale w dostaniu się do dobrego liceum już tak. Poza tym okropnie nie lubię wzoru zakuj -> zdaj -> zapomnij, który mi się zdarza praktykować nawet przy przedmiotach, które mnie interesują. Piszcie w komentarzach, czy chcecie poczytać nieco o moich sposobach na naukę.

Teraz pokażę Wam, jak mniej więcej planuję posty. Zaprezentuję to na przykładzie tego wpisu. W takim małym przedziale rozpisuję tylko,u co chcę tak ogólnikowo przekazać. I wtedy piszę jak to chcę zrobić, także traktuję to po łebkach, bo miejsce na szczegóły mam gdzie indziej. I to tyle. Jeszcze te kilka lat temu, a nawet kilka miesięcy temu, byłam wielce przekonana, że sztuka pisania postów jest wysoce skomplikowana, a planowanie blogowego wpisu wygląda zupełnie jak pisanie książki. Chyba już zdążyliście się zorientować, że tak nie jest (chociaż po jakości moich wypocin, można powiedzieć, że za mało się staram).

Poniżej znalazło się miejsce na moje marne statystyki. Mam nadzieję, iż nic nie rozczytacie. Albo wiecie co? Mam nadzieje, że będzie wręcz odwrotnie. Nie mam nic do ukrycia, ani powodu do wstydu. Nie od razu Rzym zbudowano.

Jeszcze niżej jest mój licznik snu (? nie wiem jak to sensownie przetłumaczyć na polski). Zostały tu przedstawione godziny, w których najprawdopodobniej mogę spać (20-11) na dniach z uwzględnieniem mojego wyjazdu. Ozdobiłam to dodatkowo jakimś uschniętym badylem lolz.

Z boku zostawiłam miejsce na jeszcze nienapisany wiersz. Bo wbrew pozorom nawet Kochanowski czy Słowacki nie mieli koszul z bufiastymi rękawami, z których sypały się wiersze 24/7.

Nie miałam tasiemki, więc na samym dole narysowałam łapki lisa, wzorowane na wpisie na blogu Bez Ogródek [link do świetnego posta o śladach łap zwierząt, z rysunkami które pomogły mi w rysowaniu tych pokrak].

Następna strona.

I dalej już nie trzeba chyba tłumaczyć. Na górze jest tygodniowa rozkładówka, a poniżej mój plan na pierwszego września. Kiedyś rozpisywałam wszystko co do minuty. Np. o 5:00 pobudka, a o 5:05 myję zęby przez trzy minuty. Nie było to jednak dobre dla mojego zdrowia psychicznego, gdyż zadręczałam się przy każdym poślizgu czasowym. A uwierzcie mi, było ich sporo. Teraz, gdy zapisuję tylko rzeczy do zrobienia danego dnia jest znacznie łatwiej. I tak zapisuję każdy tydzień i każdy dzień w miesiącu.

Dni są poprzeplatane z małymi pamiętnikowymi wpisami, rysunkami i różnymi listami np. bucket list, lista zakupów, a także wierszami.

To już wszystko na dzisiaj. Jak było napisane w „Blog posts plans” w tym miesiącu możecie się spodziewać jeszcze dwóch postów. Jeden o Body Positive i jeden o moim wspomnianym już bagażu do Portugali. Proszę napiszcie mi w komentarzu, czy taka idea serii Wam się podoba i czy sami zamierzacie zacząć albo już zaczęliście swoją przygodę z planowaniem.

Do zobaczenia!

W gotowości

Małgosia Ejsmont

 

 

nie może Cię tu zabraknąć
0

8 myśli na temat “Bullet Journal Wrzesień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *