Bullet Journal Grudzień 2017

Gdy w adwencie szadź na drzewach się pokazuje, to rok urodzajny nam zwiastuje.

Urodzajny we wpisy, ma się rozumieć.

Witam Was w grudniu zatem.

Wiele osób (ze mną na czele) zarzuca mi, że piszę „głupio”. Głupie to jest sformułowanie „głupio piszesz”. Ja bym się raczej przyczepiła do infantylności moich postów. Myślę, że trzeba wyjaśnić to raz a dobrze. Nie da się pisać poważnie o rzeczach nie poważnych. Zrozumiałam to dopiero w zeszły poniedziałek, kiedy to na moim pierwszym spotkaniu kółka pisarskiego, które swoją drogą okazało się być dla emerytów, ja i pewna pani miałyśmy za zadanie napisać historię Czerwonego Kapturka. Oczywiście musiał być pewien haczyk. Otóż zadaniem było, by napisać to stylem wziętym z komisariatu policji. Tak, spisałyśmy protokół zabójstwa Wilka. Czytając całość, całe nasze grono nie mogło opanować śmiechu. I tu nasuwa się refleksja… z o wiele większym sprzeciwem spotkałyby się zarówno moje wypociny o bullet journalingu, jaki i romanse czy obyczajówki pisane tonem tworu popularno-naukowego. Także moim skromnym zdaniem, o wiele lepiej sprawdza się w tego typu wpisach stylistyka a la „trzpiotka chichotka” niżeli przemówienie z okazji odebrania nagrody Nobla.

Jednocześnie zaznaczam, że bardzo chętnie przyjmę wszystkie krytyczne komentarze, o ile tylko będą jakkolwiek konstruktywne (i  „jesteś głupia” się do nich nie zalicza).

Nie przedłużając…

Nie będę się rozciągać nad specyfiką Świąt i całego grudnia. Myślę, że o powadze Świąt Bożego Narodzenia lepiej napisze ktoś, kto przeżył tych dni więcej niż ja. Tak więc napiszę  trochę o prawdziwym temacie wpisu.

W tym miesiącu zobaczycie, jak wypełniam moje tabelki. A te wyszły mi w tym miesiącu już prawie poprawnie. Za miejsce moich zapisków posłużył mi jak zwykle niezawodny notes i naklejki od Devangari Art. [link do sklepu].

Strona tytułowa grudnia bynajmniej nie przedstawia deszczu, a krople skapujące z kroplówki. Wśród nich jest osoba chora. Przy czym zaznaczam, że nie wyznaczyłam dla niej przypadłości (pomimo że jest ona łysa)… Ani psychicznej, ani fizycznej.

Kalendarzyk zatytułuję „Gosia poznaje świat hand letteringu”. Ależ spokojnie za kilka kartek śladu po tym nie będzie. Tu nic niezwykłego, prócz beznadziejnie zrobionego miejsca na notaki, nie znajdziemy. next.

W nowej zakładce zapisuje wszystkie ważne daty. To znaczy kartkówki, sprawdziany, długoterminowe prace domowe i lektury do przeczytania. Udekorowałam to rysunkiem stojaka z kroplówką.

Po raz pierwszy w całej swojej bulletowej przygodzie dobrze rozpisałam Sleep Tracker’a .  jestem zadowolona.

W grudniu w wyrabianiu nawyków jak zwykle pomagać mi będzie Habit Tracker. W tym miesiącu będę co dzień się uczyć, tworzyć sztukę oraz czytać (w tym Audiobooki słuchane podczas tworzenia). Mam nadzieję też codziennie ćwiczyć, pić ciepłą wodę  z cytryną (standard), a także dołączyć do klubu 5:00, czyli wstawać co dzień o 5:00 rano, by lepiej zacząć dzień i mieć czas na rozwijanie swoich pasji ( w tym na czele pisanie, więc szykujcie się na nowe wpisy). Grudzień to także miesiąc, gdy będę miała zakładany aparat ortodontyczny. Także do mojego Trackera dodałam wzmiankę o myciu zębów po każdym posiłku, gdziekolwiek jestem. No dobra, zaraz zostanę zlinczowana. Na swoją obronę powiem, że  na pewno nie jestem niechlujem a i dla pedanta sprawiałoby to problem.

Grudzień to chyba miesiąc nowości, a raczej eksperymentów w moim notatniku. Zrobiłam Mood Tracker z kropelkami. Zgaduję, iż pod koniec miesiąca, gdy już wszystko będzie zakolorowane, całość będzie oszałamiająca. Oczywiście jeżeli nie będę czuć się jednakowo przez cały miesiąc. Miejmy nadzieję.

Statystyki. Tu nie ma się chyba nad czym rozwodzić. Pisanie książki i bloga znowu pójdzie mi zapewne nijako, ale no cóż gdybym nie rozpisała tej tabelki, nie poszłoby mi to wcale.

Znowu próba. Zaczęłam zapisywać wszystko co jem. Oczywiście rozpisywanie co tydzień tabelek doprowadziłoby mnie do szewskiej pasji, także kupiłam plik takich oto arkuszy w Empiku.

Dalej są moje osobiste plany dnia. Dla ciekawych potwierdzę, że są one również oznaczone kropelkami.

To już wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że podobał się Wam wpis. Jeżeli tak to serdecznie zapraszam do subskrypcji mojego Instagrama [link do mnie mthesearcher] oraz dołączenia do Newslettera.

Do usłyszenia

Małgosia Ejsmont

nie może Cię tu zabraknąć
0

2 myśli na temat “Bullet Journal Grudzień 2017

  1. Długo trzeba było czekać na Twój nowy wpis, ale było warto.
    Przepraszam, ale przypomnę, że obiecałaś częściej pisać i czekam na obiecany wpis o Portugalii. I mam nadzieję, że się doczekam. Powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *