9 powodów, by rozważyć przejście na weganizm

Jestem weganką.

Chociaż moja historia z jedzeniem etycznym była bardzo burzliwa, nie jem mięsa od prawie 3 lat. Na dietę wegańską przeszłam dokładnie w dzień 1 kwietnia 2015 roku, jak byłam w 6 klasie podstawówki. Jednak z bólem serca, po raz pierwszy przyznaję, że pełnoprawną weganką stałam się dopiero kilka miesięcy temu.

Także tak naprawdę nie wiedziałam o czym mówię, kiedy mówiłam znajomym „no tak, nie zjem tego, bo jestem WEGANKĄ”. Bowiem bycie weganinem (właśnie weganinem nie „weganem” ) to coś więcej, niż niespożywanie produktów pochodzenia zwierzęcego. To także niewyzyskiwanie w żadnym stopniu zwierząt czy ludzi. Właśnie ludzi też. Czy tylko mnie irytuje, jak ktoś się śmieje „ha ha bardziej obchodzi mnie los zwierząt niż ludzi”. Ja wiem, wiem. Sama przeszłam ten etap. Z tą różnicą, że u mnie było to podszyte czymś innym niżeli chęcią bycia kompletną znieczulicą (niedługo pojawi się o tym post). Otóż jak filozofia weganizmu głosi, wszyscy jesteśmy ziemianami. Także to nie jest tak, że bronimy tylko zwierząt (no chyba, że o czymś nie wiem).

Czuję się jak na spowiedzi, wyznaje moje grzechy. Bardzo chciałam wierzyć, że jestem taką prawdziwą weganką, dlatego wmawiałam sobie, że np. moje ulubione ciasteczka są wegańskie, choć do takich im daleko albo, że adidas superstar pierwotnie nie były skórzane i właśnie taki model kupuję. Nie byłam też prawie wcale świadoma, dlaczego kiedyś zostanę pełnoprawną weganką.

Dlaczego więc przeszłam na weganizm?

Od 5 klasy podstawówki borykałam się z zaburzeniami odżywiania. Także chciałam tego nie po to, by być zdrowa. Nie po to, by pomagać zwierzętom… tylko aby schudnąć.

Wówczas moje posiłki nie wyglądały jak wegańskie pornfood z Instagrama. Porcje były możliwie jak najmniejsze i w jak najdłuższych odstępach czasowych. Po trzech miesiącach się opamiętałam i choć moje problemy się nie skończyły, to zaczęłam więcej jeść. Do tego w dużej mierze przyczyniła się wegańska strona youtuba. W tym Freelee i jej Raw Till 4. Oczywiście to były wakacje pomiędzy klasą 6 a 1 gimnazjum, więc mój angielski nie był nawet elementarny. Rozpoznawałam pojedyncze słowa nawet z napisami, a więc wszystko się sprowadzało do patrzenia w ekran jak w obrazek. Czyli wierzyłam w każde jej słowo. Na szczęście w porę się opamiętałam…

Jednak fakt faktem, już wtedy kochałam zwierzęta. Pamiętam, że na pierwszej spowiedzi spowiadałam się z grzechów takich, jak nie podjęcie próby pomocy żukowi, który przewróciwszy się leśnej ścieżce, nie mógł wstać. Albo rozdeptanie ślimaka. Także” wegańskie instynkty” rozwijały się we mnie od lat.

Jakżebym chciała cofnąć czas. Być mądrzejsza i przeczytać na początku swojej drogi jakikolwiek poradnik typu „5 powodów, by rozważyć przejście na weganizm”. Właśnie, „by rozważyć” a nie „by przejść”. Te drugie to jakby narzucanie całej filozofii na kogoś kto nie jest jeszcze na nią gotowy. Często tego typu wpisy czy filmiki na YouTube są prowadzone w trybie: ja = mistrz ty= uczeń. Albo jeszcze lepiej. Ja=  mesjarz, który zaraz cię wybawi, bo póki co jedząc mięso, nie zasługujesz na jedzenie czegokolwiek!!!”.  Więcej chyba nie muszę wyjaśniać.

Zatem przejdźmy do rzeczy:

Dziewięć powodów, by rozważyć przejście na weganizm.

  1. Sprzeciw wobec marketingu. Jeżeli tak jak ja nie lubisz być okłamywany, to muszę Cię zmartwić… Jesteś okłamywana przez cały czas. Ile razy nam mówiono teksty „Pij mleko będziesz wielki”? Swoją drogą, kto wymyślił taki okropny slogan, rozumiem przesłanie, ale mogli wymyśleć coś, co lepiej trafi do dzieciaków. Do mnie osobiście nie trafił, dlatego te piękne, małe kartoniki mleka, które dostawaliśmy w podstawówce, oddawałam kolegom z klasy. I bynajmniej nie byłam wtedy weganką. Ba! Nawet takiej oto diety nie zaczęłam. Potem jak w formie kreskówki pokazywali nam jak się produkuje ich mleko. Omal się nie popłakałam. I znowu odbiegłam od tematu. Napiszę o tym więcej w kolejnym poście (tu już niedługo pojawi się link do wpisu o tej tematyce), a Ciebie zapraszam do lektury „Żywność pełna kłamstw. Jak przemysł spożywczy świadomie rujnuje twoje zdrowie”
  2. Lepsze wyniki badań lekarskich. Nigdy przedtem nie miałam tak dobrych wyników jak mam teraz. Oczywiście nie jest to sprawka jedynie weganizmu. Ale to właśnie dzięki niemu zadbałam o swoje nawyki żywieniowe, mam lepszą przyswajalność witamin i minerałów, więcej się ruszam. Oczywiście taki efekt jest możliwy jedynie przy odpowiedniej suplementacji i stałego kontaktu z dietetykiem, który mi wszystko idealnie ustawił w głowie, bym dostarczała sobie odpowiednią ilość niezbędnych mi substancji. Poza tym woda, woda i jeszcze raz woda. O tym jak wyleczyłam nerki znajdziecie tutaj. (już niedługo)
  3. Można więcej zjeść. A nawet trzeba! Jest taka potrzeba nie tylko, aby zaspokoić swój głód (nie mówcie mi, że najecie się małą porcją sałaty, bo sami się oszukujecie 😉 ), również żeby zapewnić sobie odpowiednią dawkę np. białka czy wapnia. Proszę nie róbcie jak ja. Na początku jadałam właśnie małe porcje sałaty z pomidorem , twierdząc przy tym, że jestem najedzona, a moje wyniki leciały na łeb na szyję. Także jedzcie odpowiednio duże i odpowiednio zbilansowane posiłki. Z góry dziękuję.
  4. Czystszy, otwarty umysł. Żegnając się z jakimkolwiek przyzwyczajeniem czy mitem, lub najzwyczajniej w świecie zdobywając wiedzę lub też wychodząc ze swojej strefy komfortu, otwieramy swój umysł. Jeżeli nie lubisz powszechnie powielanych mitów, to kurczę wyjdź ze swojej Strefy Komfortu i ucz się, szperaj, poszerzaj horyzonty. Nie chcę Ci tu podawać wszystkiego na tacy, bo, tak jak z udostępnianiem mojego wizerunku, nie lubię być obarczaną, a tym samym obarczać kogoś ciężarem prawdy znienacka, odbierając mu w ten sposób dziecięcą radość odkrywania „tajemnic”… które tak naprawdę nimi nie są. Trzeba tylko odpowiednio szukać odpowiedzi. Także mam Was, moi kochani, za ludzi inteligentnych i myślę, że umiecie czytać miedzy wierszami, ze zrozumieniem i wyłapywać wątki z tekstu (np. dzisiaj się dowiedziałeś/aś, że miałam zaburzenia odżywiania. Lolz). Mam nadzieję więcej o tym nie pisać, więc po prostu będę odsyłać do tego wpisu.
  5. Pomoc zwierzętom. Jeżeli uważasz, że Ty jeden niczego nie zmienisz, to pomyśl o sobie jak o cegiełce. Jedna owszem niewiele sama zdziała, lecz gdy takich cegieł się trochę zbierze powstanie cudowna budowla. Tak właśnie tworzy się świat, społeczności, instytucje, firmy i tak dalej 🙂
  6. Dołączenie do cudownej społeczności. O tym napisałam dużo tu. (Już niedługo) Oczywiście, weganie są LUDŹMI i zdarzają się dobrzy i źli, ale dzielenie się przeżyciami i wymiana doświadczeń jest po prostu cudowna. No co tu dużo mówić. To tak jak kółka zainteresowań.
  7. Więcej pozytywnej energii. Kiedy finalnie z diety wegańskiej wstąpiłam na weganizm, poczułam, że jest mi tak jakby lżej. Kiedy zaczęłam czuć, że już nikomu nie szkodzę, nikomu nie zawadzam, dostałam takiego kopa do działania. Za wiele na ten temat nie napiszę, bo to dla każdego sprawa indywidualna. Po prostu możesz sam się przekonać, jak to jest kiedy roznosi Cię energia, np. na ćwiczenia fizyczne, na pomoc inny m.
  8. Lepsza cera. Kiedyś, szczególnie za czasów, gdy byłam wegetarianką i piłam bardzo dużo mleka i wyrobów mlecznych, miałam mnóstwo pryszczy. Z tym weganizm w połączniu ze zdrowym odżywianiem bardzo szybko sobie poradził. poczytać o tym możecie między innymi tu  , jednak poszukajcie też innych źródeł.
  9. Oszczędność. Nie jest warunkiem, że żeby zapewnić sobie zbilansowaną dietę potrzeba superfoods i innych mega drogich składników. Nie, wystarczą nasze sezonowe produkty w odpowiednich ilościach (np. warzywa strączkowe, w tym łatwo dostępna soja – białko, mak – żelazo, wapń,). Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak zaoszczędzić co nieco na tej diecie, to zapraszam na moją nową serię „Vegan on a budget”.

Dziękuję za poświęcony mi czas, jeżelibyście chcieli, abym poświęciła Waszemu tematowi osobny post, śmiało piszcie w komentarzach.

Powodzenia!

Małgosia

nie może Cię tu zabraknąć
0

4 myśli na temat “9 powodów, by rozważyć przejście na weganizm

  1. Bardzo trafne spostrzeżenia. Na weganizm pewnie nie przejdę, ale wprowadzenie zdrowego stylu życia i żywienia jak najbardziej. Dziękuję za inspirację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *