Project 333

Święta za pasem, a ja nadal nie dryblasem.

ten wpis był faktycznie pisany po świętach, także spróbujmy udawać, że przenieśliśmy się w czasie do ostatnich dni 2017 roku.

Powiedzcie mi, czym jedliście pierogi i uszka… a tak całkiem serio,z jakich owoców był kompot… Ale już tak całkiem serio na serio to witam w najprawdopodobniej ostatnim wpisie w tym roku. Po raz drugi zrobiłam sondę na instagramie o tym, o czym chcecie poczytać. Ciekawostka: za pierwszym razem nie sprawdziłam ani razu wyniku, więc chyba napisałam o czymś zupełnie innym lolz. Ale teraz tak jak zadecydowaliście, tak i będzie. Lecz nie byłabym to ja jakbym czegoś nie spartaczyła i zamiast takiej sztuki, o której Wam (chyba) chodziło ,macie sztuki wali :)).

Ten post będzie  w tematyce minimalizmu, który wybrało 68% głosujących, a konkretniej o projekcie 333.

Czym jest Project 333?

Jest to challange minimalistów, polegający na zminimalizowaniu liczby ubrań do 33 sztuk na okres 3 miesięcy. Dzięki temu posunięciu wiele osób odkryło swój styl. A z kolei dzięki temu przestało się skupiać na ubraniach, a zaczęło na ważniejszych rzeczach niż skrawki materiału (nawet jeżeli  jest od Channel).

Kto to stworzył?

P333 zostało w całości stworzone przez  minimalistkę Courtney Carver autorkę bloga Be More with Less (link do bloga). Jeszcze nie tak dawno temu (piszę tak, gdyż nie wiem kiedy dokładnie) ukazała się jej pierwsza książka „Soulful Simplicity”, dostępna w formie e-booka i w papierowej. A do tego te dodatki (książkę możecie kupić tu)! W 2006 roku zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane i to zmieniło cały jej światopoglą. możecie o tym posłuchać od niej samej, ponieważ w 2016 roku wystąpiła w dokumencie Netflixa „Minimalism: A documentary about the important things” . W tym dokumencie jest też poruszany wątek samego P333 powstałego w 2010 roku.

Postanowienia ogólne.

  • Wyzwanie można zacząć w dowolnym momencie
  • Trwać ma przez 3 miesiące
  • Dobieramy 33 sztuki, włącznie z ubraniami (i tymi codziennymi i tymi odświętnymi) akcesoriami(idzie zima więc czapki z głów), biżuterią, odzieżą wierzchnią i butami
  • W tę trzydziestkę trójkę (lub mniej) nie włączamy obrączek ślubnych (bądź innych sentymentalnych błyskotek, których nigdy nie zdejmujemy) bielizny, piżam, odzieży „domowej” i sportowej
  • koniecznie oddziel naszą parszywą trzydziestkę trójkę od reszty ubrań. Jeżeli posiadasz więcej ubrań, wynieś pozostałości do bezpiecznego miejsca, żeby nie kusiło
  • Pamiętaj to tylko 3 miesiące, jednakże jeśli będziesz chcieć wprowadzić to w swoje życie na zawsze, nie ma problemu.
  • upewnij się, że w Twojej nowej szafie będą ubranie, które będą służyć Ci przez cały okres próby. Uwzględnij w to koniecznie zmiany pogody!
  • Spokojnie, w większości przypadków nikt z otoczenia nie zauważył, że dana osoba ma tylko 33 sztuki ubrań.
No to jak to z tym u mnie?

Już w wakacje pozbyłam się większości swoich ubrań i tzw. rzeczy różnych. Nie czytałam wtedy jeszcze żadnych książek o minimalizmie, a same blogi. Bardzo też pomógł, wcześniej wspomniany dokument Netflix’a ” Minimalism: A documentary about the important things”, który ostatecznie mnie przekonał do minimalizmu. Po obejrzeniu dokumentu, wzięłam się za czytanie. Niestety, pierwszym wyborem była „Sztuka prostoty” Dominique Loreau [link do książki na lubimyczytac.pl],  i gdyby nie mój (Znikomy, ale lepszy niż żaden) rozsądek potwierdziłabym siebie i moich znajomych w przekonaniu, że minimaliści to nadęte kutafony. Kutafony, które myślą, że już są mistrzami zen, ponieważ mają 20 sztuk ubrań i nie mają wiertarki i wow jeszcze żyją. Na szczęście mam trochę oleju w głowie (ale nie z wątroby rekina 😉 ), więc wiem, iż w każdej grupie ludzi zdarzają się osobniki głupie i to wcale nie znaczy, że wszystkie takie są. Jednak jeżeli słyszycie jakiegoś weganina, który mówi „Nie, nie, nie trzeba w żaden sposób suplementować diety wegańskiej. Tofu i szpinak wszystko załatwią” to możecie śmiało dać mu w zęby. Oczywiście mentalnie i konstruktywnie. Lolz.

Także moja droga do minimalizmu przebiegła bez większych trudności. Do mentalnego minimalizmu pomogła mi Joanna Glogaza z bloga joannaglogaza.com i jej autorska książka „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć” (link do zakupu książki na empik.com).

Teraz starannie wyselekcjonowałam dokładnie 33 sztuki ubrań i dodatków. W tym:

cztery swetry z pięciu

jeden kardigan z dwóch

pięć bluzek z pięciu

trzy koszule z pięciu

dwie podkoszulki

jedna sukienka z dwóch

jedna marynarka z czterech

trzy pary spodni z czterech

dwie nakrycia wierzchnie z czterech

jeden szalik

jedna czapka

jeden beret z dwóch

dwie pary butów

jeden naszyjnik

jeden zegarek

dwa plecaki

Czyli 33 sztuki z 45.

Warto tylko dodać, że te ubrania zostały wybrane z już srogo ograniczonej szafy, ale nie ma w nich,poza tymi 5 bluzkami i dodatkami, stricte letnich rzeczy.  Zostały wybrane na te trzy zimowe miesiące, więc można to nazwać P333 winter edition.

Pragnę też zaznaczyć, że nie lubię się szufladkować i nie chcę, by mnie nazywano tą z trzydziestoma trzema sztukami ubrań, gdyż nie o to w tym chodzi. Traktuję to jako wyzwanie,  kto wie czy może w przyszłości nie będę mieć tych rzeczy mniej. Albo więcej :).

Dziękuję za poświęcony mi czas. Dajcie znać czy i dlaczego jesteście, byliście, zamierzacie być albo nie jesteście, nie byliście i nie będziecie w tym projekcie. Życzę też wesołych po-świąt.

Ho! Ho! Ho!

Małgosia Ejsmont

nie może Cię tu zabraknąć
0

2 myśli na temat “Project 333

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *