#arkuszpoetycki Billie Sparrow – recenzja

Witajcie po przerwie!

Mam nadzieję, że nie zapomnęliście o moim skromnym blogu… w każdym bądź razie teraz nie będziecie mieć nawet okazji na wzięcie oddechu. Posty będą pojawiać się regularnie. Co do samych postów, jak widzicie po tytule dochodzi nowa zakładka „Recenzje”. W niej będą się pojawiać, nie zgadniecie, recenzje! Wow. Recenzje przede wszystkim premier kinowych, ale i książek i tak jak dzisiaj tomików poezji. Na moim instastory będzie pojawiać się więcej interaktywnych treści oraz ogólnych treści, więc serdecznie zapraszam @mthesearcher [link]. Zachęcam też do rozmowy zarówno tu w komentarzach jak i na moim instagramie, na wszystkie wiadomości odpowiadam.

Nadchodzące wpisy: książki 2018 (ciągła edycja aż do 2019) oraz premiery kinowe 2018 (ciągła edycja aż do 2019), projekt 333 edycja wiosna-lato

No, skoro wszystko wyjaśnione, pora na recenzje.

Ups, pomyłka. Nim zaczniemy powiem tylko, że NIE JESTEM JESZCZE PROFESJONALNYM RECENZENTEM, NIE SKOŃCZYŁAM ŻADNYCH STUDIÓW Z ZAKRESU LITERATURY, a właściwie to żadnych studiów, A WSZYSTKO CO NAPISZĘ TO JEDYNIE MOJA SUBIEKTYWNA OPINIA.

No teraz, teraz możemy zaczynać.

o autorce

Autorką tomiku jest Weronika Maria Szymańska, która na YouTube działa pod pseudonimem Billie Sparrow. W związku z tym nie da się nie odnosić do jej twórczości w Internecie.

 oprawa wizualna

Tu się pojawia mój pierwszy problem z wydaniem. Na 225 strony, tylko 94 to wiersze  [liczył @poeta_introwertyk link do Instagrama]. Nie miałabym z tym tak wielkiego problemu, gdyby były przedłużeniem wiersza. Większość nawet nie nawiązuje do tego co czytamy na tej samej stronie. Rozumiem, że to zabieg marketingowy, ale jest to zabieg robiący z tej książki masówkę.

forma podania

Wiersze są niezwykle chaotyczne. Nie ma w nich żadnej interpunkcji, nawet jednej kropki, przez co wiersze tracą na rytmie. W niektórych jest też dziwne rozmieszczenie słów.

jakość

Czerwona lampka zapaliła się już podczas spotkania autorskiego w Warszawie, na którym miałam okazję być i nawet się nie spóźnić. Weronika opowiedziała nam jak wygląda jej proces pisania liryki. Otóż idąc ulicą wiatr rozwiewa jej włosy lala li, lalala. Aż tu nagle !NATCHNIENIE!. To nie jest dziwne, mam tak samo. To co jest absolutnie przedziwne jest to, że z zapisanymi w notatniku w telefonie hasłami idzie do kawiarni, gdzie przez cały dzień pisze wiersze. Można by to zinterpretować, iż ma zapisany już cały szkic wiersza, później dobiera do niego odpowiednie słowa lub rymy. Jednak wiedząc już, że nie ma tam prawie wcale rymów, a także mając na uwadze, że wiersze wydają się tak jakby pisane na siłę… no nie, to się nie klei. Weronika mówiła też o tym, czym jest według niej dobry wiersz. A mianowicie, taki nie pozorny aż tu nagle bum. Niestety mało który tak ma. Zaraz powiem co moim zdaniem jest tego przyczyną.

opracowanie redakcyjne

Na spotkaniu w Warszawie, kiedy prowadzący (Andrzej Tucholski [link do bloga] zapytał o to jak się redagowało tekst, Weronika zaczęła odpowiadać wymijająco. Momentami nawet broniła redaktorki, mówiąc coś w stylu „NO ALE ona to robiła z miłości po to, by było lepiej” (to nie jest cytat! Spotkanie, na którym byłam,  odbyło się tydzień temu, także nie pamiętam dokładnie). Zdawała się wtedy być zestresowana. Może dlatego, że jej samej nie podobała się ta współpraca. Może dlatego, że ciągle się bała powiedzieć choć jedno nieodpowiednie słowo, po którym redakcja mogłaby… no właśnie co? Moim skromnym zdaniem to jest właśnie przyczyna sztuczności w wierszach.

wiersze

    

niektóre wiersze mają świetną końcówkę lub początek. Tak bardzo, że wymazałabym całą resztę.

prawdziwe arcydzieło

To są wiersze, które są absolutnymi arcydziełami. I choćby tylko dla nich warto kupić tę książkę. (Jeżeli ktoś z wydawnictwa ma problem z tym, że je tu wrzuciłam, proszę się do mnie odezwać. Ja bez zbędnych ceregieli je usunę.)

podsumowanie

Chciałabym zaznaczyć, że jest to tylko moja konstruktywna krytyka. I mimo, że tak tu krytykuje nie znaczy, że i Wam się nie spodoba. Mi samej się bardzo podobają wiersze powyżej i ojejku kupcie to. Na serio, warto.

Billie obserwuje od dawien dawna i ubóstwiam, więc naprawdę boje się publikować ten wpis, żeby jej nie zranić. Oczywiście jeśli to trafi w jej ręce. Jeżeli jednak trafi to chciałabym przekazać wszystkie wyrazy szacunku. To naprawdę wyczyn, żeby zrobić tyle ile ona zrobiła dla tej sprawy.

 

No cóż to tyle. Zapraszam do prawdziwej dyskusji albo u mnie na mailu, albo tu w komentarzach, albo i na instgramie,

Dziękuje wszystkim

Ta co ścisnęła za rękę Billie Sparrow

nie może Cię tu zabraknąć
0

Jedna myśl na temat “#arkuszpoetycki Billie Sparrow – recenzja

  1. Przejrzałam „po przekątnej” Twojego bloga -wszystko fajne – treści, fotki i żarty:).
    Daj zdjęcia Twoich prac plastycznych.
    Pozdrów ode mnie WrocLAV, ja go też LOVE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *