20 pytań do zadania sobie w 2020 cz. 1

Nowy rok cały czas walił mi do drzwi, zupełnie nieproszony, zupełnie niechciany.

 

Sylwestra spędziłam w Białostockim szpitalu i jakoś nie zrobiłam postanowień noworocznych. Kiedy obudziłam się 01.01.2020, nie wróciła mi na to chęć.

Przypominają mi się moje zeszłoroczne postanowienia. Część nawet zrealizowałam. Postanowienia noworoczne nie mają już dla mnie racji bytu. Każdy ma swoje, nieraz bardzo osobiste. Bardzo bym chciała zadać te dwadzieścia pytań (tak jak mówi tytuł wpisu) sobie samej. Jeszcze bardziej chciałabym zadać je Wam. Ale chodzi mi tylko o zadanie ich, zachęcenie do rozważenia.

Bardzo chciałabym, aby te pytania były ponad wyznanie religijne, ponad politykę, ponad miejsce zamieszkania, poza chorobami. Rozdzielam wpis na dwie części, jeżeli uznacie, że coś źle napisałam- dajcie znać. Zachęcam też do zadawania pytań w tym samym duchu. Ja sama też nie zamierzam odpowiadać na pytania, może czasem tylko rozważać.

20 pytań na 2020

1. Dlaczego tak się boimy oceny innych?

Dlaczego, przecież wszyscy to robimy? Ale dlaczego my się w ogóle tym przejmujemy? Czy ważniejsza jest ocena innych na Twój temat? Czy może ważniejsza jest Twoja ocena na Twój temat.

2. Dlaczego nie jesteśmy szczerzy?

Bo boimy się, że nasze zdanie kogoś zrani? zdenerwuje? zdeprawuje? Bo nie czujemy się bezpiecznie wygłaszając swoje myśli? Bo sami nie jesteśmy pewni? Bo przecież jeżeli nie jestem doktorem w tej dziedzinie, to nie powinienem się odzywać? Zwrócenie uwagi przecież dla nikogo nie jest miłe.

3. Dlaczego patrzymy na siebie przez pryzmat innych?

Dlaczego negujemy swoje piękno, tylko dlatego, że ktoś inny jest piękny? Dlaczego non stop porównujemy się do osób w jakiejś formie od nas „lepszych”? Dlaczego umartwiamy się, jeżeli ktoś zrobił coś lepiej? Przecież nie wiemy ile on poświęcił, żeby osiągnąć to, co dla nas na razie jest poza zasięgiem?

4. Czy plastik jest już  uzależnieniem?

Plastikowe siatki? Plastikowe woreczki, do każdego owocu inne? Butelki PET? Kosmetyki w plastikowych pojemniczkach? Patyczki do uszu? Można wymieniać bez końca, więc pytanie za rok będzie brzmiało „jak nie utonąć w plastiku”. Albo „dlaczego w nim toniemy?”

 

5. Czy mamy czas na stopniowe przemiany?

Czy możemy powoli odstawiać produkty odzwierzęce? – Czy musimy z dnia na dzień przejść na weganizm? Czy kupić sobie cały zestaw gadżetów „zero waste”? – Czy może sama butelka z filtrem starczy? Czy musimy przyśpieszać pewne procesy, bo tego czasu nie mamy albo może szybko nam zabraknąć? Czy musimy działać gwałtownie?

6. Dlaczego nie adoptujemy tylko kupujemy zwierzęta?

Czy to dlatego, że wybierając daną rasę mamy już wgląd, jaki charakter najprawdopodobniej będzie miało zwierzę? Rasowe są od razu określone. Z marszu wiemy o wcześniej wspomnianym charakterze, roli jaką może spełniać w gospodarstwie, jak duży będzie i tak dalej. Wszyscy chcemy szczeniaczki, ale o szczeniaczkach ze schroniska nic nie wiemy, to istna loteria.

W schroniskach większość starszych psów jest po ciężkich przeżyciach, ma traumę. Czy mam cierpliwość, czas i siłę, żeby być tak jakby jego terapeutą?

7. Czy mój głos się w ogóle liczy?

Przecież jeden głos nic nie zmieni.(?)  I tak tam idzie mnóstwo osób, jak ja nie pójdę to nikt tego nie odczuje (?) Nie udźwignę sam tego ciężaru (?) Jestem za mało ważna, nikt za mną nie pójdzie(?)

A może krok po kroczku, grosik do grosika i będziemy mieli Wiedźmina ? Dobre żarty, ale może tak to jest? Razem, to znaczy siła. Razem to znaczy zmiana.

(Toss a coin to your witcher <3 )

 

8. Czy weganizm jest kłopotem?

Czy trzeba się wszystkiego wyrzekać? Czy to musi być na pełny etat? Czy w podróży trzeba się tego trzymać i nie zasmakować lokalnych potraw? Czy przy świątecznym stole muszę robić sobie oddzielnie jedzenie? Czy kiedy odwiedzam kogoś, on jako gospodarz musi zrobić mi oddzielną porcję? Czy jak ktoś niechcący np. wbije jajko , to cała potrawa musi iść do kosza?

A może można żyć w zgodzie z weganizmem, ale nie być dla siebie zbyt surowym. Żeby nie obciążać siebie i innych potrzebami związanymi z byciem wege? Czy można sobie raz na jakiś czas zjeść ten upragniony ser? Spróbować lokalnego dania w podróży?

 

9. Dlaczego nie kończymy rzeczy zaczętych?

Czy to nasz krytyk mówi, że nie wyjdzie? Czy w połowie uznajemy pomysł za słaby? Czy tracimy motywacje?

A może boimy się skończyć z tym, bo boicie się z tym skończyć? Boimy się, że gdy skończymy nie będziemy mogli do tego wrócić? Może podczas robienia tego, przychodzi nam coś innego do głowy?

I wtedy co? Zostawiamy aktualny projekt, bo uważamy nowy pomysł za lepszy? Czy porzucamy stary, bo jesteśmy za bardzo podekscytowani nowym? Boimy się, że zapomnimy o nim? Że jak od razu nie rzucimy wszystkiego dla nowego projektu, to on nam umknie?

10. Dlaczego zadowalamy się półśrodkami?

Dlaczego robimy coś od niechcenia. Dlaczego wolimy zrobić coś tylko po to żeby zrobić, żeby odhaczyć pozycje na np liście zadań. Dlaczego nie możemy poczekać na coś lepszego? Dlaczego boimy się w coś bardziej zaangażować ?

Dlaczego nie wymagamy, a akceptujemy coś co nie jest takie, jakie byśmy chcieli. Dlaczego  nie staramy się i pozwalamy innym się nie starać?

Druga część już wkrótce!

A Wy jakie chcielibyście zadać światu pytania?

Ja zapraszam na mój Instagram @mthesearcher

na którym jest obecnie (od 10.04.2020) mała wyprzedaż książek

Do napisania

Małgosia Ejsmont

nie może Cię tu zabraknąć
error0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *