jak zbyt wczesna seksualizacja zniszczyła moją seksualność

Jak zbyt wczesna seksualizacja zniszczyła moją seksualność? Czyli kilka słów o problemie catcallingu.

 

 

Seksualizacja vs Seksualność

Seksualność jest wrodzoną, naturalną funkcją organizmu ludzkiego i jednym z zasadniczych czynników motywujących do podejmowania więzi i kontaktów interpersonalnych, mającym wymiar biologiczny, psychiczny, społeczno-kulturowy i hedonistyczny.

 

Swoją seksualność poznajemy w swoim tempie, zmieniMimo różnorodnych norm, które wpływają na kształtowanie się seksualności, niezmienne pozostaje jedno: jest ona wrodzonym atrybutem i wrodzoną funkcją ludzkiego organizmu. To naturalna potrzeba człowieka. Ciało domaga się jej tak jak pożywienia, snu i płynów.a się z kolejnymi etapami życia.

Seksualizacja  (1.1) psych. procesw wyniku którego wartościowanie kogoś jest dokonywane z punktu widzenia atrakcyjności seksualnej

Także prościej rzecz ujmując –> Seksualność jest czymś naturalnym ( tak jak dla  dziewczyn, kobiet, jaki i dla chłopców, mężczyzn). Seksualność nadajemy sobie sami, jest to nasza prywatna sprawa. Seksualizacja to postrzeganie drugiej osoby jako atrakcyjną seksualnie. Seksualizacja to proces, w wyniku którego wartościowanie drugiej osoby oraz siebie samego/ siebie samej dokonywane jest przez pryzmat atrakcyjności seksualnej.

Czym jest catcalling?

Catcallingiem nazywa się też Street harassment.

Catcalling to seksualizacja obiektu bez głębszego poznania. Na ulicy, na szkolnym korytarzu, na lekcji wf, na festynie… no ogółem wszędzie.

I nie catcalling, to nie jest komplement. To uprzedmiotowienie drugiej osoby. W moim przypadku skłoniło mnie to do postrzegania samej siebie jako obiekt pożądania w (uwaga, uwaga) 6 klasie podstawówki. Ale o tym zaraz.

I uwaga! to działa w dwie strony. Taaaak, kobiety też potrafią być tak obrzydliwe.

 

Bardzo szybko dojrzałam,

a właściwe moje ciało szybko dojrzało. Kolegom z klasy (cały czas mówimy o podstawówce) niestety to nie umknęło. Pamiętam jak jeden bardzo niski chłopak,  niejednokrotnie próbował dotknąć moich piersi. Myślałam wtedy, że to normalne. Ot takie, końskie zaloty. W piątej klasie zaczęłam faktycznie dostrzegać swoje ciało. Od zawsze byłam pulchna. Nigdy przedtem nie zwracałam uwagi na to, co i w jakich ilościach jem. Gdyby osoby z mojej klasy też tego nie dostrzegli byłoby mi znacznie łatwiej.

Zaczęłam się intensywnie odchudzać. Ale nie robiłam tego dla siebie, a dla innych. Bo przez tę wczesną seksualizacje nie postrzegałam swojego ciała jako moją „własność”, a jako obiekt do podziwiania. „To innym mam się podobać” – bo później zrozumiałam, że ja sama nie będę się sobie podobać.

Schudłam… ale piersi i pośladki i wargi nadal były dość pokaźne. I wtedy zaczął się catcalling.

Oto kilka najobrzydliwszych tekstów.

Wypowiedzianych przez budowlańców, motocyklistów, pijaków i randomowych przechodniów.

  1. „Ej masz piękne usta ja już wiem co mogłabyś wziąć w te usta”
  2. ” Dobrze, że masz takie duże usta, będę mógł sie w nie zmieścić”
  3. ” Mam cię oblać czy już jesteś dla mnie mokra?”
  4. propozycje stosunku
  5. gwizdanie, wołanie
  6. ryk motora
  7. uderzenie w tyłek jak kogoś takiego mijałam
  8. „pokaż cycki/dupę „

Jak to na mnie wpłynęło.

Bałam się wychodzić na ulice. Przecież od słowa do czynu krótka droga. Bałam się, że komuś może się nie spodobać moja obojętność i weźmie sprawy w swoje ręce. To mi zostało do teraz. Czasami  jak mijam mężczyzn, niewinnych, nic nie robiących nawet, przyspieszam kroku a całe życie przebiega mi przed oczami.  Wyobrażam wtedy sobie najczarniejsze scenariusze.

Czułam niewyobrażalny wstyd. Objawiało się to w kilka sposobów. RAZ, bałam się powiedzieć mamie, żeby nie byli na mnie źli, za bycie prowokatorką. DWA, bałam się rozmawiać z powiedzmy no, kulturalnymi facetami, bo myślałam, że po zwierzeniu też zaczną mnie w ten sposób nazywać. TRZY, bałam się powiedzieć tacie lub dziadkowi, bo bałam się, że mnie już nigdy samej z domu nie wypuszczą.

Chodziałam zakryta od stóp do głów, pamiętając słowa nauczycieli z podstawówki, że ubranie to prowokacja mężczyzn, Przez pewnien okres sama myślałam, że nazywają mnie w ten sposób z mojej winy. Żyłam w strasznym poczuciu winy.

Tak jak mówiłam, uważałam siebie jako manekin w witrynie sklepowej – obiekt podziwiania. Dlatego odchudzałam się dalej, żeby ludzie postrzegali mnie jak piękną, kiedy ja patrząc w lustro płakałam. Traktowałam swoje ciało jako jedyne swoje osiągnięcie.( Ale na tym polu nie zdobyłam nawet srebra, przez co nienawidziłam siebie jeszcze bardziej)

 

Byłam wtedy święcie przekonana, że mój charakter jest nieważny.Lecz szybko potem też  znienawidziłam swoją osobowość.

Później czułam się, jakbym była obiektem pożądania. A później jako obiekt zaspokajania potrzeb innych. Nie tylko mężczyzn.

Szukałam poklasku za wszystko, co robiłam. Chciałam spełniać oczekiwania wszystkich. Nawet tych, na których mi nijak nie zależało. Podchodziłam do rzeczy sprzecznych. Dla różnych ludzi przygotowywałam nową siebie.

NP.

„Lubisz metal, ja też!” tego samego dnia na lekcji skrzypiec „tylko klasyka”

„tak, tak też znam ten zespół” „kto to,  nigdy nie słyszałam”

„tylko ambitne książki” „Coolen Hoover to prawdziwa perfekcja”

„odżywiam się jedynie naturalnym jedzeniem” „no ja to bym tylko w Mc’Donalds siedziała”

„bardzo dużo wysiłku włożyłam w schudnięcie” „oj nic takiego, kilogramy same odeszły”

Głupio myślałam, że skoro mam dojrzałe ciało, to sama jestem dorosła. Pamiętam, jak dumna z siebie byłam, jak odkryłam, że już od kilku miesięcy nie oglądam seriali Disney Channel. Że przestałam ubierać się w Sinsey 'u albo Croppie,  czyli w sklepach, ,które wtedy były utożsamiane (przynajmniej przeze mnie) jako marki dla „dzieci”.  Przestałam się bawić, grać w gry na komórce i na komputerze. Wszystko zaczęło być dla mnie zbyt dziecinne. Zadawałam się wyłącznie ze starszymi klasami. Krzywdząco patrzyłam na osoby z mojej klasy jako te „niedojrzałe”.

Na początku Kiedy zaczęłam brać leki i przez to gwałtownie tyć – cieszyłam się. Tak! Ja się prawdziwie radowałam, że jako gruba nie będę narażona na te komentarze, które chodziły za mną od dawna. W głowie wtedy zrodziła się myśl, że dzięki temu stanę się osobą.

Sama nie pojmuje dlaczego oni tak mówią

Nie wiem, co siedzi w ich głowach, jakie mają intencje. Oto kilka tiktoków, które trochę rozjaśniają mi umysł.

  1. przykład seksualizacji dzieci w szkołach 
  2. gdy ludzie zwracają uwagę jedynie przez pryzmat wyglądu, co może z wielu powodów wywołać zaburzenia odżywiania 
  3. o tym, jak głupie jest „uśmiechnij się”
  4. co catcallerzy myślą, że wywołują w kobietach
  5. parodia reakcji kobiet na catcalling

Seksualizacja dzieci w podstawówce

W mojej szkole chłopcy myśleli, że mogą być wredni dla dziewczyn, ponieważ moim zdaniem nauczyciele znormalizowali, jak oni to mówili końskie zaloty. Chłopcy jeszcze zupełnie  nie gotowi na takie rzeczy stanęli przed faktem, że to normalne i muszą jak najszybciej z tym oswoić. Zamiast uczyć kultury i samokontroli chłopców, ganiali nas za za krótkie spodenki czy sukienki, za głębokie dekolty, czy za makijaż. Bo to „rozprasza” chłopców. Otóż to nie działa, ponieważ większość dziewczynek w wieku podstawówki nie ma zamiaru bycia seksownym, nie jest to ich intencją. Nauczyciele, którzy uczą „przyzwoitości”  seksualizują dziewczynki, które nawet nie rozumieją dlaczego nie mogą przyjść w swojej ulubionej spódniczce.

I dlatego potrzebna nam edukacja seksualna.

Potrzebna nam edukacja seksualna jako oddzielny obowiązkowy przedmiot. Zarówno chłopcy (czy też młodzi  mężczyźni) jak i dziewczyny (czy też młode kobiety) muszą zrozumieć, że catcall to nie komplement. Muszą zrozumieć, że nie ubieramy się, by kogoś rozproszyć. Że krótkość spódnicy nie determinuje zgody. Że to ciało kobiety a nie Twój prywatny koncert życzeń. Wszyscy muszą szanować wszystkich. Żeby nikt już nie musiał cierpieć w ten sposób, co opisałam.

#metoo

Z przyjemnością chcę wysłuchać Waszych historii. Od strony catcallerów chcę za to usłyszeć, co macie na myśli, z jakie macie intencje i co chcecie tym uzyskać.

W tym poście pisząc podstawówka miałam też na myśli swoją grupę oazową .Zrobiłam to celowo, bo ten wątek wciąż we mnie głeboko siedzi. Musiałam przejść przez wiele godzin psychoterapii, żebym mogła o tym napisać.  A pisać  o tym trzeba.  Pisząc te zakończenie płaczę. Ale są to łzy ulgi, łzy oczyszczenia. I może w tym momencie spaść na mnie może krytyki i hejtu, niech spada. Ja jestem dumna, że się tak otworzyłam i mogłam przeżyć swoje catarsis.

Jak zawsze zapraszam do odwiedzania mnie na social media

InstagreM @mthesearcher

Do usłyszenia

Małgosia Ejsmont

zdjęcia pochodzą z października 2018 roku

nie może Cię tu zabraknąć
error0

Jedna myśl na temat “jak zbyt wczesna seksualizacja zniszczyła moją seksualność

  1. Bardzo poruszający tekst. Gratuluję otwartości i odwagi mówienia na tak ważny, ale też tak trudny temat.
    Życzę Ci sił i wytwałości, by odnaleźć w sobie seksualność i piękno.
    Powodzenia!!!
    P.S. I pisz częsciej, bo zbyt mało tekstów pojawia się na Twoim blogu.
    A warto, by było częściej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *